Nawigacja:

  1. Manifest
  2. List do mediów
  3. Życiorys
  4. Pogrzeb – homilia ks. Adama Bonieckiego
  5. Upamiętnienie

 

Manifest

  1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.
  2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
  3. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
  4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z Prezesem PIS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
  5. Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
  6. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
  7. Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie” i przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.
  8. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
  9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów takich jak np. Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
  10. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
  11. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i innych z LGBT), muzułmanów i innych.
  12. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
  13. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
  14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
  15. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia.

 

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym, żeby Prezes PIS oraz cała PIS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych którzy decydują o tym kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję. I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz to kiedy? Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam aby przebudzili się ci, którzy popierają PIS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PIS-u to weźcie pod uwagę, że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PIS-u, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form i możliwości jest naprawdę dużo.

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PIS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PIS) ani „nawrócić ich” (bo to naiwne) ale o to aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być może wystarczy zmiana kierownictwa partii.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej! Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nie zrobią!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

List do mediów

Wstydzę się, że mam prezydenta, który jest prezydentem tylko swojej partii i jej zwolenników i który łamie konstytucję (zawetowanie dwóch niekonstytucyjnych ustaw, aby zaproponować dwie inne, ale nadal niekonstytucyjne ustawy nie jest odkupieniem win).

Wstydzę się, że mam premier, który realizuje wydawane jej „po linii partyjnej” polecenia.

Wstydzę się, że znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd.

Wstydzę się, że znowu muszę używać pojęcia „nomenklatura” i sformułowania „partia i rząd” tak jak w czasach PRL.

Wstydzę się widząc jak opluwani są ludzie, którym należy się szacunek za to, co zrobili dla wolnej Polski.

 

Można oczekiwać, że PIS będzie się starał pomniejszyć mój protest i będzie szukał na mnie „haków”. Postanowiłem mu to ułatwić i wskazać pierwszy punkt zaczepienia (inne będą sobie musieli wymyślić).

Od kilku lat choruję na depresję, więc jestem tzw. osobą chorą psychicznie. Ale takich osób jak ja jest w Polsce kilka milionów i jakoś funkcjonują w sposób mniej więcej normalny, często nawet nie wiadomo o ich chorobie. Zresztą sformułowanie „choroba psychiczna” odnosi się również np. do takich dolegliwości jak bezsenność, czy jąkanie się, więc niekoniecznie musi być związane z niepoczytalnością. To, co na pewno jest związane z moją chorobą to, to problemy ze snem i łaknieniem, zmniejszenie energii, tendencję do odkładania wszystkiego na później (prokrastynacja) i że widzę rzeczywistość w bardziej czarnych barwach niż większość „normalnych” ludzi. Ale w tej sytuacji to nawet dobrze, bo potrafię dostrzec bardzo niepokojące sygnały wcześniej niż inni i silniej na nie reagować. I może też łatwiej mi poświęcić swoje życie, chociaż zapewniam, że wcale nie tak łatwo.

Cóż mogę jeszcze dodać – poglądy takie jak ja wyraża wiele osób z mojego otoczenia, publicystów, czy polityków, więc nie wynikają one z mojego spaczonego odbioru rzeczywistości.

A dlaczego tak radykalna forma protestu? Bo sytuacja jest dramatyczna. Nie chodzi o to, że rząd popełnia mniej czy więcej błędów (każdy rząd to robi) ale, że ten rząd wstrząsa podstawami naszej państwowości i funkcjonowania społeczeństwa. Natomiast większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje i trzeba je z tego snu obudzić.

 

Urodziłem się w 1963r., dlatego jestem w tej dobrej sytuacji, że pamiętam PRL, pamiętam Solidarność, odzyskiwanie niepodległości i kształtowanie się naszej demokracji. Dzięki temu mogę lepiej ocenić to, co się teraz dzieje.

Kiedy wybuchła Solidarność byłem jeszcze w liceum. I w tym liceum z kolegami zakładaliśmy Samorządne Zrzeszenie Uczniowskie, bo nie było wszak Solidarności dla niepełnoletnich uczniów.

13 grudnia byłem już studentem i nie spałem do południa tylko roznosiłem pierwsze ulotki.

W czasie stanu wojennego robiłem to, co miliony innych ludzi w Polsce – roznosiłem ulotki, chodziłem na demonstracje, słuchałem Wolnej Europy, zapalałem świeczki w oknach.

4 czerwca 1989 z radością wziąłem udział w pierwszych częściowo wolnych wyborach i potem we wszystkich następnych.

Mój wkład w odzyskanie niepodległości był mikroskopijny, wstydzę się, że do tej pory tak mało zrobiłem dla Ojczyzny. I wiem, że muszę to zmienić.

Życiorys

Piotr Szczęsny ur. w Krakowie  6 VII 1963, zm. w Warszawie 29 X 2017. 

W czasie studiów członek NZS, uczestniczył w strajku okupacyjnym w Collegium Novum w grudniu 1981 roku. W 1986 ukończył studia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Po studiach pracował jako asystent w Zakładzie Metod Obliczeniowych Chemii UJ. W 1993 r. został zatrudniony w projekcie rządu amerykańskiego USAiD Local Environmental Management Project, stanowiącego pomoc we wprowadzaniu w polskich samorządach nowoczesnych zasad zarządzania ochroną środowiska.

Następnie współpracował jako trener i konsultant z samorządami m.in. w Bielsku-Białej, Rydułtowach, Łęcznej, Liwie, Koninie, Cieszynie, Przemyślu, Birczy, Dubiecku, Fredropolu, Krzywaczce, Medyce, Orłach, Stubnie, Żurawicy, Tarnowie, Wałbrzychu, Żelechowie, Miastkowie Kościelnym, Włodawie, Daleszycach, Wąbrzeźnie, Hrubieszowie, Grybowie.

Był stałym współpracownikiem Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, jednej z kluczowych instytucji pozarządowych wspomagających polskie samorządy we wdrażaniu nowoczesnych form zarządzania. Brał udział w programach:

  • Decydujmy Razem
  • Szkoła Współpracy
  • Szkolenia Generalne dla Korpusu Służby Cywilnej
  • Sprawny Samorząd
  • Akademia Lokalnej Polityki Publicznej
  • Program Aktywizacji Obszarów Wiejskich,

Poza tym współpracował z EuroInfo Centres, British Council, Fundacją Batorego, Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oraz Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorstw. Był współzałożycielem Stowarzyszenia Konsultantów i Trenerów MATRIK i członkiem jego kadry Szkoły Trenerów Zarządzania. Uzyskał międzynarodowy certyfikat ówczesnego Thames Valley University (obecnie University of West London) w zakresie treningu, uczenia się i rozwoju.

Pracował jako ewaluator w programie unijnym Leonardo da Vinci/Erasmus+, który dotyczył poprawy jakości systemów kształcenia i szkolenia zawodowego oraz dostosowania systemu edukacji do potrzeb rynku pracy.

Był członkiem Stowarzyszenia MENSA Polska, a także prywatnie autorem wierszy, limeryków i „lepiuchów”.

Dnia 19 października 2017, puściwszy z megafonu piosenkę „Kocham wolność” Chłopców z Placu Broni, dokonał aktu samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, protestując przeciwko łamaniu zasad demokracji oraz polityce rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Pogrzeb – homilia ks. Adama Bonieckiego

Drodzy Przyjaciele, Bracia, Siostry! 

Słyszeliśmy – Jezus mówi:  „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. O czym mówi? 

Dom Ojca, do którego zdąża Jezus, do którego nas, ludzi, zaprasza to dom, którego mieszkańcy nie interesują się już metrażem ani liczbą izb na mieszkańca.

Gdy się rozpadnie dom doczesnej pielgrzymki Twoich wiernych, znajdą oni przygotowane w domu wieczne mieszkanie.

Mieszkań wiele – znaczy bogactwo, różnorodność.

Ilu jest takich, których różnorodność przeraża.

Czasem, często nie rozumiemy różnorodności. Oczekujemy, że doskonałość dla wszystkich będzie taka sama. Różnorodność, inność budzi w nas odruchy obronnej agresji.

Jezus jednak mówi wszystkim tym, którzy czują się w oczach ludzi inni – nie lękajcie się! Mieszkań jest wiele, jest miejsce dla każdego. 

Żegnamy w modlitwie śp. Piotra, człowieka, który jest jak krzyk który rozdziera ciszę, jak ogień, który z ciemności wydobywa kształt rzeczy w ciemnościach jakby nieobecnych, bo nie dostrzegalnych.

Krzyk – budzi strach, ogień – budzi strach, śmierć – budzi strach. 

Czytanie z księgi Koheleta, które przed chwilą odczytał ks. Wojciech, to wizja człowieka, który widzi więcej niż inni, człowieka, który widzi rozpadający się świat. Inni jeszcze tego nie widzą, dla nich wszystko jest wciąż tak, jak było. Kohelet widzi i chce, żeby ten obraz zaczynającego się rozpadu, rozkładu zobaczyli inni, żeby zrozumieli to, co widząc, czego nie chcą zobaczyć.

„I kręcić się już będą po ulicy płaczki, zanim się przerwie srebrny sznur i stłucze się czara złota i dzban się rozbije u źródła i w studnię kołowrót złamany wpadnie”.

Patrzcie, tu się coś rozsypuje, pęka. Czy Kohelet ma rację? Może mu się tak tylko wydaje? Może brano go za szaleńca? Może mówiono, że jest niebezpiecznym defetystą?

Kohelet – od stuleci po dziś, po wiekach, pozostaje w gronie największych mędrców ludzkości.

I ośmielę się powiedzieć, że śp. Piotr był z tych, którzy widzą ostrzej, widzą to, czego większość ludzi nie dostrzega. Tych ludzi, którzy czują pierwsze, jeszcze niemal nieodczuwalne drgania sejsmiczne, których większość nawet nie odczuwa, który widzi delikatne rysy pojawiające się na murze, który wie, co znaczy ten stłuczony dzban, kołowrót złamany który wpadł do studni, ostrzej niż inni widzi symptomy katastrofy i wie, że może ostrzec, więcej – wie, że musi ostrzec.

Wciąż wraca mi przed oczy wyobraźni widok śp. Piotra. Te ostatnie godziny jego życia, to trwanie na placu przed Pałacem Kultury. Myślę o wewnętrznym dialogu, który ze sobą toczy. Dialog trudny, być może straszny. Jest samotny w tym miejscu pełnym ludzi biegnących gdzieś za jakimiś swoimi sprawami. I sobie usiłuję wyobrazić cisnące mu się do głowy pytania – czy warto? Jaki krzyk, jaki znak może ludzkie serca poruszyć?

O tym może myślał siedząc tam, przebywając przed Pałacem Kultury. W tym pożegnalnym liście, pierwszym, napisał: Wierzcie mi, nie jest łatwo.

Powiedzieli mi, że z samobójcy robisz świętego. Nie jestem od ogłaszania świętych. 

Myślami stoję i myślę że wszyscy stoimy tam, na placu pod Pałacem Kultury. Pytam, kim ja jestem, żeby osądzać czyn mego bliźniego, taki czyn? Tak dramatyczny czyn?

Zdumiewają mnie ci, którzy śp. Piotrowi, który jest – życie Twoich wiernych zmienia się, ale się nie kończy, który jest – rzucają teraz w twarz: niepotrzebna jest ta twoja męka, twój czyn jest nieadekwatny do sprawy, twojego krzyku i tak nikt nie słucha.

Tak mówią zadowoleni z siebie sprawiedliwi człowiekowi, który swoją egzystencję, swoje być, zamienił w krzyk, zamienił w ogień, zamienił w ból. 

To jest taka chwila, kiedy chciałoby się powiedzieć – uważajcie sędziowie swoich braci, wy ani zimni, ani gorący, obiektywni, żebyście kiedyś nie zostali wypluci z ust Boga!

Tak, żeby nie usłyszeć krzyku, żeby nie zobaczyć świata w tamtym blasku, wymyślacie formuły obronne, żeby to nie był krzyk, żeby to nie był blask!

A to jest krzyk, to jest blask.

Wszyscy znamy dobrze ten list, dwa listy, testament dla nas napisany śp. Piotra i nie czas teraz na odczytywanie go, czy roztrząsanie. On dotarł. Ale na jeden szczegół chciałbym zwrócić waszą uwagę.

Testament Piotra jest krzykiem niepokoju, jest krzykiem bezradności, jest krzykiem protestu.

Ale patrzcie, nie jest krzykiem nienawiści. Jest krzykiem miłości. „Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PIS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę ani nawrócić ich, bo to naiwne, ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji”. Nasze matki, nasi bracia, sąsiedzi, przyjaciele, koledzy… Nie żeby toczyć z nimi wojnę…

Jest krzykiem człowieka, który kocha Polskę. W tym wszystkim, co pozostawił, nie ma nic z osobistego interesu ani osobistych krzywd, ani jakichś materialnych strat spowodowanych przez system panujący w Polsce.

Ten człowiek cierpiał za Polskę, z Polską.

Jest coś wielkiego, coś do czego człowiek się z lękiem przybliża w tym człowieku, którego dziś żegnamy.

Ale przecież to był człowiek. Kochał Polskę, ale żył tak jak my żyjemy, wśród nas, z nami. Są jego bliscy, są ci, którzy go doskonale znali. Pamiętajmy, żegnamy człowieka, nie pomnik, nie symbol, człowieka.

Pani Ewa mi powiedziała, żona Piotra – byliśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem, kochającą się rodziną. Dawał tego świadectwo przez całe życie jako odpowiedzialny i kochający mąż i ojciec. 

Treść listów które zostawił dla każdego z nas w pełni to potwierdza. Tym bardziej widać, jak trudna to była dla niego decyzja. 

To był człowiek. Człowiek wybitny. Był członkiem stowarzyszenia Mensa Polska. To znaczy, że należał do tych 2% populacji społeczeństwa, którzy swoją inteligencją wystrzeliwują, są niezwykle wyżej niż przeciętni, przeciętni członkowie społeczeństwa.

Jako człowiek wybitnie inteligentny był oczywiście, jak zwykle bywa u ludzi inteligentnych, człowiekiem z niezwykłym poczuciem humoru.

Uczył ludzi. To nie był człowiek, który by ulegał wpływom, raczej wpływał delikatnie na ludzi.

Uczył, że fantastycznie jest mieć wpływ, ale też jest to bardzo trudne.

O wolności – że to nie samowola, że wolność to ogromny wysiłek.

Mówił – trzeba coś przeczytać, przyjść na spotkanie, czasem komuś się narazić, iść pod prąd. To jest wolność.

Tymczasem dramat polega na tym, mówił, że ludzie łatwo się godzą na to, że nie mają wpływu, że łatwo przyjmują to, że ktoś za nich decyduje.

Był człowiekiem pełnym dobroci. Ślad tego wchodząc na cmentarz mieliśmy okazję zobaczyć, bo to on prosił, żeby zamiast kupowania kwiatów na pogrzeb zrobić zbiórkę na potrzebę opuszczonych zwierząt, naszych braci mniejszych, tak to sformułował.

Żegnamy człowieka, który będzie nam towarzyszył. Bo koło takich wydarzeń nie da się przejść z zamkniętymi oczyma, zatkanymi uszami. Który będzie szedł z nami.

Jezus mówi – kiedy przygotuję wam miejsce, to znowu powrócę i zabiorę was do siebie, abyście byli tam, gdzie ja jestem. 

Znakiem, po którym można rozpoznać, po którym on rozpoznaje lokatorów domu Ojca, mieszkańców domu Ojca, jest miłość. Ale ci, którzy powiedzą – kiedyśmy cię widzieli, kiedyśmy przyszli ci z pomocą? Im odpowie – cokolwiek dobrego uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, to właśnie mnie. Spotkaliście mnie, kiedyście świadczyli dobroć bliźniemu. 

Jezus nie jest formalistą. Jego kościół też nie chce być formalistą. Jest po to kościół, żeby w drodze na spotkanie z Jezusem towarzyszyć człowiekowi.

I kościół towarzyszył Piotrowi. Towarzyszył modlitwą, żarliwą modlitwą ludzi wierzących, a na tę drogę do domu Ojca umocnił go świętymi sakramentami, widzialnym znakiem niewidzialnej łaski, której nam udziela nasz Pan.

Niech wasze serca się nie trwożą, wierzycie w Boga i we mnie wierzcie. W domu mego Ojca jest wiele mieszkań. I tam się spotkamy.

Amen.

Upamiętnienie

Na Placu Defilad miało miejsce wiele manifestacji oraz uroczystości upamiętniających w pierwszych dniach i tygodniach po zdarzeniu. Dalej odbywają się tam cyklicznie wydarzenia m.in. z okazji rocznicy oraz Święta Niepodległości.

Przez dwa lata od października 2017, codziennie na rynku w Cieszynie Gabriela Lazarek odczytywała manifest Piotra – najpierw sama, potem z innymi lokalnymi aktywistami.

6 listopada 2017 r. Joanna i Leszek Bojarscy przekazali rodzinie Piotra Krzyż Walecznych na Polu Chwały wręczony przez gen. Andersa ich rodzinie za odwagę pod Monte Casino w maju 1944 roku.

8 listopada 2017 r. pamięć Piotra upamiętniono chwilą ciszy w Sejmie na wniosek posła Marka Sowy.

15 listopada 2017 r. władze Warszawy zdecydowały o wmurowaniu na Placu Defilad pamiątkowej tablicy „ja zwykły szary człowiek. 19 X 2017”.

29 listopada 2017 r. były opozycjonista Wiesław Zabłocki przekazał rodzinie Piotra Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

29 czerwca 2018 r. na krakowskim Rynku po raz pierwszy zorganizowano wspomnienie Piotra z okazji jego imienin.

2 czerwca 2019 r. na Placu Wolności w Poznaniu odsłonięto tablicę poświęconą Piotrowi, ufundowaną przez członków KOD Wielkopolska.

14 listopada 2019 r. odsłonięto pamiątkową tablicę w Katowicach, z inicjatywy Barbary Nowak oraz przy pomocy KOD Śląskie.

29 października 2020 r. 65. Krakowskie Zaduszki Jazzowe w Jazz Clubie pod Baranami Krzysztof Ścierański, Marek Stryszowski oraz Sławomir Berny rozpoczęli utworem upamiętniającym Piotra.

Piotr został również upamiętniony w kulturze: wierszu Jarosława Mikołajewskiego, a także w piosenkach Piotra Bukartyka, Jacka Kleyffa oraz Jana Kazimierza Siwka i Piotra „Kuby” Kubowicza.